Relacje z meczów
Fajni.pl - Sol-Pol 1:6 - Za bardzo chcieli
Po kilku zaskakująco dobrych meczach Fajnych.pl słabszy dzień musiał przyjść. I przyszedł w meczu z Solpolem. Kilku zawodników Fajnych szczególnie koncentrowało się na mecz z tą drużyną. Efekt okazał się wręcz przeciwny...
Już po 10 minutach gry i fatalnych błędach w obronie Fajni przegrywali 0:2. Ich katem w tym okresie gry okazał się atakujący Solpolu Johny (znany wszystkim grającym również z roli sędziowskiej). Najpierw z bardzo ostrego konta ładnym wolejem załadował o słupek a chwilę później po prostopadłym podaniu zmienił kierunek piłki puszczając ją obok bezradnego Kapcia.Tuż przed przerwą przewagę tą zmniejszył Lewy ale był to praktycznie jedyny moment w tym meczu, w którym można było sądzić, że Fajni doprowadzą jeszcze do korzystnego wyniku.
5 minut po przerwie jeden z napastników Solpolu zdecydowanym zwodem całkowicie wywiódł w pole Zomę, po czym strzelił w sam środek bramki obok źle ustawionego Kapcia. W tym momencie Fajni nie mając już nic do stracenia odkryli się narażając na kolejne kontry.
Już 3 minuty później po jednej z takich kontr goniący przeciwnika Tadzik nie trafia w piłkę i Solpolowcy zdobywają kolejną podobną bramkę. Znów Kapeć ustawiony był bliżej lewego słupka i znów piłka wpada praktycznie w środek bramki. Tu trzeba dodać, że Kapeć grał kiedyś w Solpolu i dlatego szczególnie mocno i długo nastawiał się na ten mecz. Dlatego też w najczarniejszych snach nie przewidział pewnie tego co zrobił przy piątej bramce. Wybiegł daleko przed bramkę do wysokiej piłki i... w nia nie trafił. Zawodnikowi Solpolu nie pozostało nic innego jak dobiec z piłką do pustej bramki. Ale tak to już bywa, że jak się czegoś bardzo chce to przekornie nie wychodzi. Tak było właśnie tym razem. Kapeć tylko w tym jednym meczu popełnił tyle błędów ile w sumie w całym zeszłym sezonie. Przy wszystkich pierwszych 5 bramkach mógł zachwoać się lepiej.
Ale trzeba też jasno powiedzieć, że obrońcy Fajnych wyjątkowo się do tych błędów dołożyli bo to na nich dużo wcześniej powinny kończyć się akcje przeciwnika. Solpol na dwie minuty przed końcem meczu po akcji całego zespołu dołożył jeszcze szóstą bramkę i tym samym nie wysilając się w całym meczu na jakieś finezyjne wodotryski zbił Fajnych na kwaśne jabłko. Pewnym usprawiedliwieniem była dla Fajnych absencja w tym meczu obu etatowych środkowych rozgrywających: Jerrego i Przybysza. Ewidentnie zabrakło kogoś, kto by potrafił zastąpić ich w tej roli.

| < Poprzednia | Następna > |
|---|


