Relacje z meczów
Fajni.pl - Bohacze 4:1 - Latały buty
Fajni.pl po dość nerwowym do samego końca meczu pokonują Bóhaczy. Była to trzecia z rzędu wygrana Fajnych, która wywindowała ich aż na 3 miejsce w tabeli...
Zaczęło się od wymiany ciosów. W 6 minucie mocno strzelał Jerry a odbitą piłkę z bliska dobijał Jojo. Jednak bramkarz Bóhaczy po raz pierwszy pokazał, że będzie poważną zaporą dla Fajnych. Dwie minuty później daleki strzał Jerrego końcówkami palców wybił nad poprzeczkę. Bóhacze odpowiedzieli od razu bramką. Bardzo długiego i celnego podania z własnej połowy do napastnika nie przeciął oślepiony słońcem Lichy i napastnik Bóhaczy minąwszy jeszcze Kapcia wepchnął piłkę do pustej bramki.
W 15 minucie dwie znakomite okazje po kontrach na lewym skrzydle miał Karson ale znów bramkarz Bóhaczy wygrał te pojedynki. Przy trzeciej próbie ten sam zawodnik zachował się już lepiej przerzucając piłkę na przeciwną stronę. Tam Lewy z zimną krwią strzałem o słupek doprowadził do wyrównania.
Pod koniec pierwszej połowy doszło do nieprzyjemnego incydentu. Lichy nie wykorzystał sytuacji 1 na 1 z bramkarzem za co dostał opieprz od siedzącego wtedy na rezerwie Zomy. Lichy nie wytrzymał nerwowo i głośno bluźniąc zaczął rzucać w swojego kolegę butami. Otrzymał za to żółtą kartkę. O dziwo grając w osłabieniu Fajni potrafili wyjść na prowadzenie. Jerry bardzo długo robił kółeczka na przedpolu przeciwnika po czym uwolnił się dynamicznym zwodem i mocnym strzałem przy prawym słupku nie dał szans bramkarzowi. W tym samym czasie obaj bohaterowie pyskówki sprzed kilku minut opanowali nerwy, przeprosili się i Fajni mogli rozpoczynać drugą połowę w tym samym składzie.
Zaraz po przerwie Fajni zamiast szybko dobić przeciwników zaczęli robić im prezenty. Jerry nonszalancko wypuśił sobie piłkę przy własnej bramce a następnie próbując uratować ją przed rywalem wybił w kierunku własnej bramki. Kapeć stojący metr przed polem karnym odruchowo wyciągnął do niej rękę tym samym wykluczając się już z meczu i osłabiając drużynę na 5 minut. Na szczęście dla Fajnych godnym następcą okazał się Mario. W tym okresie Bóhacze zamkneli Fajnych na własnym polu karnym ale również brakowało im skuteczności. Szczególnie mocne natarcie zrobili jednak na kilka minut przed końcem meczu. W najlepszej ich sytuacji piłkę z linii bramkowej wybił Tadzik.
W końcu Fajni postawili jednak kropkę nad "i". I to nawet dwie. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry długim podaniem został uruchomiony Lewy, który profesjonalnie przerzucił piłkę nad bramkarzem. W kolejnej kontrze Lewy nie zachował się samolubnie nie podając do lepiej ustawionego Karsona. Zrehabilitował się jednak Karsonowi w kolejnej akcji, w której będąc sam prze bramkarzem poczekał na kolegę i wystawił mu piłkę na pustą bramkę. Fajni wygrali więc 4:1 chociaż jeszcze na minutę przed końcem meczu wszystko mogło się potoczyć bardzo różnie.

| < Poprzednia | Następna > |
|---|


